Pasowanie Pierwszoklasistów

Opublikowano: Zaktualizowano:

Ten październikowy dzionek (24 października) zapewne na długo utkwi w pamięci pewnej dość licznej gromadki uśmiechniętych dzieciaków z klasy pierwszej, ich rodziców i wychowawcy.

    Celowo nie nazywam ich jeszcze uczniami. Na tak poważne miano trzeba sobie przecież zasłużyć. To wcale nie jest proste zważywszy na fakt, że egzaminatorami są drugoklasiści – bystrzacy zaprawieni w rozwiązywaniu szkolnych zagadek (niekoniecznie tych nudnych, lekcyjnych), a ów pierwszy poważny życiowy egzamin nosi dziwnie brzmiącą nazwę Pasowanie 2018.

   Na nic się zdała dekoracja z łobuzersko uśmiechniętymi kwiatkami, skoro nie można było się wśród nich schować przed wzrokiem Pani Dyrektor Bożeny Sałęgi, nauczycieli, rodziców oraz całej szkolnej dziatwy z klas 0 – VI  Publicznej Szkoły Podstawowej w Stanach. Pierwszacy, przynajmniej niektórzy, z początku mieli nietęgie miny. Jeden z nich wszedł na scenę ze spuszczoną głową, powoli. Drugacy twierdzili, że wszystko go boli. Tak to jest, gdy tornister się niesie. Uczniów często tak boli…jesień, gdy z łóżeczka wstawać się musi, choć się tęskni do swojej mamusi. Była jeszcze poważniejsza sprawa – przed pasowaniem pasem obawa. Musicie przyznać, że to słowo nie kojarzy się szałowo! Dobrze, że przedstawicielka Samorządu Uczniowskiego rozwiała czarne myśli pierwszaków tłumacząc, że pasowanie to nie jest lanie, ale uroczyste ślubowanie, po którym każdy uczniem się stanie. No i było uroczyście. Dziewczynki założyły na głowy bordowe birety i ozdobiły szkolne galowe kreacje czerwonymi kokardkami w kropki. Chłopcy prezentowali się dostojnie w garniturach i  zielonych  biretach z markowymi krawatami z logo firmy pod szyją. Nie od dzisiaj przecież wiadomo, że jak cię widzą, tak cię piszą, a dobra prezencja ułatwia nie tylko szkolne życie. W każdym razie pierwszacy dzielnie egzaminy zdali – odpowiadali, recytowali i śpiewali. Przekornym drugakom ,,zagiąć” się nie dali. Wiedzieli nawet, co przygotować, aby do szkoły plecak spakować. Po cóż więcej pisać? Było ślubowanie, potem pasowanie. Ktoś słyszał jak szepcą z dekoracji kwiatki: – Od dziś uczniami będą gagatki…

   Dyplomy z ołówkiem dostali pierwszacy. Podobno ten ołówek ma moc pisania na 6 kartkówek. Klasa druga z początku nieco szorstka była, ale prezenciki pierwszaczkom wręczyła. Na koniec zostawiam słodkie przyjemności. I to dosłownie, bo każde dziecko zjeść mogło sobie pyszne ciasteczko. Przyznać muszę szczerze, że niejedno zjadłam nim do napisania tego tekstu siadłam.

                                                                                           Autorka tekstu: Anita Wolicka